10. etap Vuelta a Espanaswoim profilem przypominał niedzielny odcinek, czyli ponownie po starcie kolarze przemierzali kilometry po łagodniejszym terenie, aby w końcówce wspinać się pod górę. We wtorek finałowym podjazdem dnia była 10-kilometrowa wspinaczka do EL Ferrial Larra Belagua.
Układ trudności na trasie sprzyjał oczywiście scenariuszowi, w którym to zawiązałaby się ucieczka, która próbowałaby przechytrzyć grupkę najmocniejszych górali w końcówce. Jak pamiętamy, taki scenariusz miał miejsce w niedzielę, ale niestety ucieczka zMichałem Kwiatkowskim została spacyfikowana przez peleton.
ZOBACZ WIDEO: Wiadomo, co dziś robi Piotr Małachowski. Nie uciekł od sportu
We wtorek uciekających grupek było kilka, a w jednej z nich również był obecny reprezentant Polski. Etap liczył 175 kilometrów, ale właściwie przez 100 kilometrów kolejne grupki atakujących zawodników odjeżdżały i po parunastu kilometrach łączyły się z peletonem.
Na zaskakujący atak 82 kilometry przed metą zdecydował się nawet wicelider wyścigu Jonas Vingegaard(Visma-Lease a Bike), stawiając pod presją trzeciego w "generalce"Joao Almeidę(UAE Team Emirates), ale oczywiście akcja Duńczyka została spacyfikowana przez peleton.
Kilka kilometrów dalej na drogę wprost przed nadjeżdżających kolarzy wyskoczyli aktywiści wspierający Palestynę. Jadący na czele wyścigu jeden z kolarzy zespołu Arkéa-B&B Hotels prawie zderzył się z jednym z protestujących. Na szczęście ochroniarze zdążyli odsunąć aktywistę, tak aby nie doszło do kolizji. To już nie pierwszy taki przypadek podczas tegorocznego Vuelta a Espana. W ubiegłym tygodniu podczas etapu drużynowej jazdy na czas aktywiści zatrzymali grupę kolarzy Israel - Premier Tech (czytaj więcej).
Powstały chaos doprowadził do tego, że od głównej grupy oderwała się duża grupa ok. 30 zawodników, z Michałem Kwiatkowskim w składzie. Kolarz ekipy Ineos-Grenadiers próbował nawet zaatakować na podjeździe pod Alto de la Corona, gdzie zlokalizowana była premia górska III kategorii. Jednak to Javier Romo z grupy Movistar zgarnął pełną pulę punktów na premii.
Dopiero 40 kilometrów przed metą ze wspomnianej trzydziestki wykrystalizowała się 9-osobowa grupka kolarzy, którzy rozegrali między sobą końcówkę. Jeszcze przed początkiem finałowego podjazdu do przodu ruszył Alec Segaert, ale podczas wspinaczki został dogoniony przez Javiera Romo, Juliena Bernarda (Lidl-Trek) oraz Pablo Castrillo (Movistar). Ostatni z wymienionych, Hiszpan, ruszył do przodu z zamiarem wygrania etapu, ale na ostatnich kilometrach jego śladem poszedł Jay Vine, który wyprzedził goniącą trójkę, aż w końcu dopadł także Castrillo. Australijczyk pomknął do mety po 2 zwycięstwo w tegorocznej Vuelcie i triumfując na podjeździe, przy okazji umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji górskiej.
W jadącym 1,5 minuty za uciekinierami peletonie tempa nie mógł wytrzymać lider wyścigu Torsten Traeen (Bahrain Victorious). Norweg odpadł od grupki z Jonasem Vingegaardem i pożegnał się w ten sposób z czerwoną koszulką.
Pozycję lidera po kilku etapach odzyskał więc Vingegaard, ale w dalszym ciągu nie udało mu się jeszcze wyrobić konkretnej przewagi nad rywalami. Traeen spadł na drugie miejsce i do Duńczyka traci 26 sekund. Zaś 38 sekund dzieli od lidera trzeciego Joao Almeidę (UAE Team Emirates - XRG).
Michał Kwiatkowski, który dojechał do mety na 34. miejscu, w klasyfikacji generalnej jest 72. Stanisław Aniołkowski, jako sprinter, w tegorocznym Vuelta a Espana nie ma wielu szans na to, żeby powalczyć na finiszowych metrach. Najbliższa prawdopodobnie pojawi się dopiero w niedzielę. Wtorkowy etap ukończył pod koniec stawki.
W środę na kolarzy czeka pagórkowaty etap wokół Bilbao. Niewykluczone że w odjeździe dnia znów zobaczymy Kwiatkowskiego.